|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wyspa. Rozdział ósmy - ostatni. Część I.
- Yyy… - Zaczęła Ginny. - Jaa…My? - Owszem. No dalej, nie wstydźcie się…- Uspokajał blondyn. - Chyba się nie boicie… - Powiedział Snape. - No! Panno Granger! Raz! Dwa! Jeden mały całus… Hermiona spojrzała na Lucjusza i odsuwając od siebie wszelkie myśli, zbliżyła się do Ginny. Jej dłoń powędrowała na kark, a druga na policzek rudej. Natomiast młoda panna Weasley wplotła ręce w mokre loki Hermiony. Pocałunek był krótki, jednak ku zdziwieniu obu Gryffonek, bardzo się im podobał. Gdy tylko odsunęły się od siebie, od razu spuściły wzrok i przeniosły go na profesorów. - Widzicie? Gładko poszło…Ginny, maleńka, zapraszam…- Blondyn wyciągnął rękę do rudej, która szybko znalazła się obok niego. Snape lustrował swoimi mrocznymi ślepiami każdą cząstkę ciała Hermiony i był wielce rad, że zaproponował jej spacer po plaży tej nocy co zgodnie z planem, poskutkowało wieloma przyjemnymi czynnościami. Odsunął skrawek pościeli i zanurzył się w ciepłej tkaninie. - Szybko, bo już stygnę, panno Granger…- Wskazał jej miejsce obok, a gdy tylko ułożyła się przy nim, wziął w posiadanie każdy skrawek delikatnej skóry. - Żałuję, że wcześniej tego nie robiliśmy… - Szepnął jej do ucha. - Wcześniej? Mam rozumieć, że gdy byłam powiedzmy na drugim roku? - Taaak, zawsze lubiłem młode, dwunastoletnie ciałka…- Mruknął ironicznie. - Co więc cię przekonało, że ktoś powyżej dwunastego roku życia może cię zadowolić? - Na przykład to…- Położył dłoń na piersi dziewczyny i wgryzł się w szyję niczym wampir. Hermiona syknęła cicho i chwyciła Mistrza Eliksirów za włosy odciągając jego głowę od swojej szyi. - Lubi dzieci, mężczyzn i do tego wampir fetyszysta… - Zapomniałaś dodać „Pan – Groźny”. - Owszem… - Z tymi dziećmi to żartowałeś, ale co z mężczyznami? – Spytała niepewnie. - Wiedziałem, że zaczniesz ten temat… - Więc słucham… - Jeśli pytasz, czy jestem biseksualny, to moja odpowiedź brzmi nie. - To czemu pocałowałeś Lucjusza? - Bo miałem na to ochotę. - Robiłeś już to kiedyś? - Tak. - Z kim? - Z Moody’m. - CO?! - Żartowałem…Nie drzyj mi się do ucha… - Nawet nie wiesz, jaką odczułam ulgę… - Domyślam się… - Więc kogo jeszcze całowałeś? - Tom’a Riddle’a. - Yyy… - Nie, nie miał wtedy wężowej gęby… - Dlaczego? - Byłem pijany, odurzony jakimiś prochami i zupełnie nieświadomy. - To…szokujące… - Gdy do niego dołączyłem, wyglądał jeszcze jak człowiek i miał ludzkie potrzeby. Spotykaliśmy się w niewielkim gronie, zazwyczaj w jego rezydencji lub u Lucjusza. Robiliśmy sobie różnego rodzaju zabawy. Pewnego razu Tom zechciał stworzyć klimat haremu, więc zaprosił kobiety, zaznaczę, że chętnych było naprawdę dużo…W tym towarzystwie znalazła się również Bella…Wiele z nich ginęło, bo Tom lubił krwawe zabawy. Gdy się mu znudziło, nakazał mi pójść z nim do osobnego pokoju…Więc poszedłem… - Jakim cudem to pamiętasz? - Albus i jego myślodsiewnia czynią cuda…Stary drań do dziś mnie szantażuje, że pokaże moje wspomnienia uczniom, jak na przykład nie zgodzę się na wyprawę z Lucjuszem lub na coś innego w tym rodzaju… - Nie chciałeś tu przyjechać? - Chciałem, ale nie tu. Mieliśmy pojechać na Alaskę…Ale… - Ale? - Ale żałowałbym, gdyby mnie tu dziś nie było… - Nie dziwie się…Każdy by się cieszył mając perspektywę darmowego bzykania się przez całą noc… - Co sugerujesz? - Nic… - Myślisz, że robię to z każdą kobietą, która jest chętna? - A nie? - Nie. - A Ginny? - Małe urozmaicenie…Ku przyjemności nas wszystkich… - To co sprawiło, że robisz to ze mną? - Nie wiem, dlaczego ci to wszystko mówię… - No, ja też nie…Więc co to takiego? Zbliżył usta do jej ucha i szepnął tak cicho, jak to tylko było możliwe: - Bo lubię takie młode dziewczynki, jak ty…- Odpowiedział na tyle wymijająco, aby choć trochę opisało jego uczucia do niej i jednocześnie pasowało do okazji. Nie mógł przecież jej niczego wyznać… Chciała coś powiedzieć, lecz po pierwsze – nie wiedziała co, a po drugie – nie miała możliwości. Jego wręcz drapieżny pocałunek skutecznie zakneblował jej wargi. Splątani ze sobą kończynami oraz pościelą, z trudem ułożyli się tak, by móc znów kochać się bez opamiętania. Gdy już udało się im zająć wygodne pozycje, kontynuowali. Snape znów znalazł się na górze i wyraźnie dawał jej do zrozumienia, że zdecydowanie woli tu zostać, więc nie protestowała. Poddawała się mu, a on skrzętnie to wykorzystywał, by dać jej wszystko to, co sam otrzymał lub nawet i więcej. Kiedy po raz kolejny szczytowali i opadli zmęczeni oraz spoceni na równie gorące, co ich ciała poduszki, zauważyli, że Ginny i Lucjusz smacznie sobie chrapią. - Twoja ruda przyjaciółka porządnie wymęczyła starego Malfoy’a…Jutro będzie miał zakwasy…
niedziela, 09 stycznia 2011, m.92
|