|
|
Blog > Komentarze do wpisu
ZAKŁAD - ROZDZIAŁ 5
Ostatni rozdział przed epilogiem! Kulminacyjna scena +18 została niestety pominięta przeze mnie, podobnie jak w przypadku opowiadania "Przysięga", ze względu na brak doświadczenia w tych dziedzinach. Ale chyba nie jest aż tak źle z tym rozdziałem, bądź co bądź nieco okrojonym.
Dziękuję za komentarze i zapraszam na SilverEyes, na którym dziś po 21.00 ukarze się 21 rozdział! Zapraszaaam!
Hermiona odsunąwszy strach na bok, zaczęła ponownie analizować sytuacje. Snape coś kombinuje. To było pewne. W końcu każdemu udzielił się povoldemortowy szał…Czemu on nie miałby sobie zwyczajnie pofolgować?
- A może lepiej będzie jak po prostu pani pokażę, co mam na myśli? – Zapytał lekko rozbawionym głosem.
Podniósł się z krzesła i ruszył w kierunku drzwi w końcu gabinetu. Otworzył je zaklęciem i przekroczywszy próg przywołał stojącą jak słup soli, zdezorientowaną Hermionę.
W małym saloniku było ciepło i nawet przytulnie, ogień z kominka rozświetlał ciemne pomieszczenie tworząc tajemniczy klimat. Hermionie szczególnie spodobał się zapach unoszący się w całym mieszkaniu. Nie dane jej było dłużej się przyglądać, bo Mistrz Eliksirów otworzył kolejne drzwi, prowadzące do sypialni. Gdy oboje się tam znaleźli, usiadł na brzegu łóżka nie odrywając wzroku od młodej gryfonki.
- Proszę podejść, panno Granger.
O w mordę Merlina, co teraz, co teraz?!
- Yyyy…Że tak do pana?
Nie, no teraz to błysnęłaś. – Warknęła do siebie mentalnie. Obecność tego mężczyzny była dla niej niemal odmóżdżająca!
- No śmiało. Przecież nie ugryzę…Jeszcze. – To ostatnie dodał prawie szeptem.
Mogłaby przysiąc, że gdyby nie cała ta frustracja i graniczne napięcie mięśni, z pewnością ugiąłby się jej kolana i runęła by z hukiem na podłogę.
Co się z tobą do stu Lockhart’ów dzieje?
Tego było po prostu za wiele. Obiecała sobie znaleźć odpowiednią książkę i poczytać na ten temat. Przecież głos nie powinien tak działać na ludzi…Czy też może, działać tak na nią…Tak czy inaczej, w książkach zawsze znajdywała odpowiedzi. Zajmie się tym, jak już będzie po wszystkim.
Odetchnęła kilka razy, uspokoiła tornado myśli w głowie i powoli podeszła do profesora mierząc go spojrzeniem przypominającym wzrok osaczonego zwierzęcia, gotowego do ataku.
- Różdżka nie będzie pani potrzebna. Expelliarmus! – Czerwone światełko świsnęło tuż przy jej kieszeni wyrywając z ręki różdżkę. Przestraszyła się i poczuła, że jest bardziej bezbronna, niż w konfrontacji ze śmierciożercą. Ale zaraz…On przecież nim był…
I już miała cofnąć krok, gdy mężczyzna nagle powstał i chwycił ją za szczękę unosząc lekko do góry, jakby oceniał jakiś składnik do eliksiru. Jęknęła cicho sparaliżowana strachem, choć miała dziwne przeczucie, że nieuzasadnionym, bo w końcu to profesor, nie może jej skrzywdzić…Prawda?
Oczy Mistrza Eliksirów zwęziły się ze zdumienia. Dziewczyna była śliczna, wojna nie pokiereszowała jej twarzy, skóra nadal była gładka i biła młodzieńczą witalnością.
- Już od dawna miałem na to ochotę…- Posłał jej wprost do ucha głębokie, gardłowe warknięcie.
Wzdrygnęła się i próbowała odsunąć, jakby dłoń profesora na jej twarzy parzyła ją w niewyjaśniony sposób.
- Nie wysilaj się. – Zaczął spokojnie. - Wyjdziesz stąd dopiero, gdy na to pozwolę. I przestań się trząść, w końcu jesteś gryfonką, a podobno gryfoni nie wiedzą, co to strach…Nie zrobię ci krzywdy…- On nie mówił. To, co wydobywało się z jego ust było raczej tym zmysłowym mruczeniem, którym tak często dekoncentrował ją podczas lekcji eliksirów.
Co za facet?! Czy on musi używać tego wkurzającego sposobu mówienia? Znalazł się, elegancik pieprzony od siedmiu horkruksów.
Gdy zakończyła niemą tyradę jego osoby, uśmiechnął się ponownie tym irytującym ją do granic możliwości, uniesieniem kącika warg i skoordynowanie współpracującej z nimi jednej, czarnej brwi.
Milczała. Chciała uciec jak najszybciej, ale nie miała nawet jak otworzyć drzwi bez swojej różdżki. To napięcie, lekki strach, niepewność i coś zupełnie nowego, coś, co najprawdopodobniej było symptomem pożądania skumulowanego w dole brzucha, powodowało, że jej ciało było już naprężone niczym struna. Cóż, pozostaje jej tylko jedno – nie ważne, jaki ogromny wstyd przeszył ją od stóp aż po ostatni, zakręcony włos, będzie musiała zwyczajnie wygrać ten przeklęty zakład, zgarnąć górę galeonów i kupić tyle Ognistej, by móc bez grzebania Obliviate’m w pamięci wymazać cały ten incydent.
Przecież to nie ma prawa się dziać! On mi się wcale nie podoba! Uspokój się, dziewczyno!!!
- Proszę się rozluźnić…Nie będzie tak źle…
I próbowała, naprawdę próbowała z całych sił rozluźnić i pogodzić się z sytuacją, ale było to okropnie trudne. Ten człowiek napawał ją pewną dozą strachu, połączoną z jakimś ekscytującym magnetyzmem, za którego była na siebie wściekła, że znów mu ulega, z drugiej strony zaś chciała zniknąć, ulotnić się w powietrzu, cokolwiek, byleby jak najszybciej się stąd wyrwać.
A najdziwniejsze było to, że Snape ma jednoznaczne zamiary, choć w tym wypadku to nawet i dobrze. Będzie naprawdę dużym uproszczeniem w całej tej sytuacji. Zrobi co trzeba i ją wypuści. Ciekawiło ją tylko jedno zdanie, wypowiedziane tym gryzącym, prowokacyjnym szeptem, mianowicie „Już od dawna miałem na to ochotę”.
Cholera, jak to od dawna? W co ja się wpakowałam…
- Myślę, że te szaty są pani kompletnie zbędne tego wieczoru. – Odparł zmysłowo.
- Jest tu zimno. – Odparła wręcz automatycznie, nie zwracając uwagi, że w sypialni było wręcz gorąco.
- Zaraz to zmienimy, panno Granger, będzie tak ciepło, jak nigdy.
Niepewnie pociągnęła suwak swetra na dół, ściągnęła go i ułożyła na stoliku nocnym.
- Bardzo ładnie. – Mruknął stojąc oparty o kolumienkę dużego łóżka z założonymi na piersi rękoma.
Na jednym tchu odpięła każdy guzik białej, szkolnej koszuli, która podzieliła los sweterka leżąc teraz obok niego na stoliku. Jego wzrok wręcz parzył, tak samo jak dotyk, ale nie poddawała się. Takie są konsekwencje spędzania czasu z bandą (nie wliczając w to Luny i Ginny) nabuzowanych hormonami idiotek, picia w ich towarzystwie whisky i kierowania się swoją przeklętą, gryfońską dumą. Nawarzyła piwa, i nieważne, jak cierpkie było, teraz musiała je wypić. Choć czy na pewno cierpkie? Jego gorliwe spojrzenie nawet jej pochlebiało…
- No ślicznie, panno Granger. Jestem z pani…taki dumny. Gdyby tylko Minerwa wiedziała, jak odważną ma podopieczną…- Te słodkie słówka w tych mrocznych ustach nie brzmiały, jakby zachęcały do zrobienia czegoś bardzo, bardzo złego, aczkolwiek piekielnie przyjemnego o smaku zakazanego owocu.
Po jego słowach zawahała się i jakby zacięła. Ręce nagle odmówiły posłuszeństwa i nie potrafiła zdjąć już ani cala tkaniny opiewającej jej młode ciało, gdy przypomniała sobie, że do cholery, nigdy wcześniej nie uprawiała miłości z mężczyzną! A co, jeśli Snape ją wyśmieje, jak wykpi to, że jest taka niedoświadczona? Już powiedział, co sądzi na ten temat. Jak echo odbiły się w jej głowie słowa profesora „Określenia bzykanko i panna Granger wzajemnie się wykluczają…”.
- Myślę, że powinienem pomóc pani odpiąć ten zbędny pasek. – Nim zdążyła cokolwiek zrobić, Snape podszedł bliżej i zrobił to, o czym mówił, po czym jej spódnica opadła lekko na kamienną podłogę lochów ukazując nagie nogi.
- Hmmm….- Mruknął przeciągle. – To mi się zaczyna coraz bardziej podobać. – Odparł wyjątkowo niepasującym do tych zdań nauczycielskim, poważnym tonem i sam zaczął ściągać surdut odrzucając go w dal sypialni. Było mu niezwykle gorąco, więc spoglądając przenikliwie i oceniająco na swoją inteligentną uczennicę, rozpiął kilka pierwszych guzików ciemnej koszuli.
- Powinna pani nieco przytyć, ale tak też jest dobrze. – Mówiąc to wracał do swojego poprzedniego miejsca na brzegu łóżka.
Hermiona nie wiedząc, co ma teraz robić, objęła się ramionami i czekała na instrukcje.
- Proszę tutaj, panno Granger. – Wskazał na miejsce obok. Nie zareagowała wpatrując się tępo w skrawek nagiego torsu nauczyciela. Gdyby ktoś teraz zobaczył wyraz jej twarzy, z pewnością mógłby go porównać do Ron’a namiętnie wpatrującego się w potrawkę z kurczaka. Skóra mężczyzny i jej nieprzeciętny, pociągający zapach odbierała jej wszelkie zdolności panowania na swoim ciałem.
- Panno Granger, nie należę do cierpliwych osób. – Warknął ozięble przywołując ją do porządku. Posłuchała wyrwana z zamyślenia i posłusznie usiadła przy nim, czując w gardle duszącą kulę powietrza, która nie chciała się stamtąd wydostać. Snape przysunął ją bliżej siebie i objął ramionami odpinając bawełniany biustonosz. Zrzucił go na podłogę, by chwilę potem zacząć masować pierś dziewczyny całując jednocześnie jej szyję.
- Proszę mi powiedzieć, panno Granger…Czy sprawia to pani przyjemność? – Zapytał niemal szeptem. Dziewczyna nie odpowiedziała. Owszem, jego dotyk był przyjemny, zdecydowanie za bardzo przyjemny, jednak żadna struna głosowa w jej gardle nie potrafiła nawet drgnąć, by móc to potwierdzić.
- Wystarczy, że będzie pani grzeczną dziewczynką, a sprawię, by była to najprzyjemniejsza kara, jaką kiedykolwiek będzie miała pani okazję odbywać, zapewniam.
Nie sądziła, że bliskość Mistrza Eliksirów zadziała na nią tak intensywnie. Hermiona czując ten rozkoszny dotyk silnych dłoni na swojej rozpalonej skórze, wciągnęła głośno powietrze, a cały jej wstyd uszedł z niej w momencie, gdy je wydychała.
- Widzę, że jednak się podoba…- Syknął, zanim chwycił w usta delikatny sutek. Było w tym coś, co nakręcało ją jeszcze bardziej, coś, czego nigdy nie poczuła podczas bliskości Ron’a, ani delikatnej pieszczoty Syriusza, z którym miała pewien epizod.
Ostrożnie, z lekkim strachem i spowodowaną niedoświadczeniem nutką niepewności pochyliła się i zaczęła składać delikatne pocałunki na szyi profesora, chwilę potem zajęła się płatkiem ucha, a gdy uniósł głowę, wpiła mu się w usta, dając do zrozumienia, że podoba się jej to, co z nią robi przyzwalając jednocześnie na więcej. Uśmiechnął się do siebie czując gorący język na swoim własnym i delikatne, dziewczęce dłonie pod koszulą, którą nie wiedział kiedy, zdążyła już do połowy rozpiąć ukazując twardą, pokrytą kilkoma włoskami klatkę piersiową.
Czuła, jak coś powiększa się w spodniach profesora. Świadomość tego podniecała ją jeszcze mocniej, odsuwając jednocześnie wszelkie myśli i zahamowania, dlatego bez problemu zsunęła się z łóżka, by chwilę potem znaleźć się między udami Mistrza Eliksirów. To wszystko było takie nowe, ekscytujące…
Widząc to zniecierpliwione spojrzenie, odpięła najpierw pasek a potem guziki w rozporku.
- Proszę wstać, panie profesorze.
Gdy to zrobił, zbliżyła się i odpięła resztę guzików czarnej koszuli odrzucając ją od siebie. Spodnie wciąż trzymały się na wąskich lędźwiach mężczyzny, więc wsuwając dłonie pod materiał bokserek na wysokości pośladków, zdjęła je razem ze spodniami jednym, przeciągłym ruchem wzdłuż tylniej części ud. Jej oczom ukazał się okazałych rozmiarów, co ją nieco przeraziło, penis nauczyciela. Jedna z ciemnych brwi uniosła się ku górze zwiastując pytanie.
- Coś się nie podoba?
- Nie, wszystko w porządku. – Uniosła głowę, a jej oczy błysnęły wyzywająco. Westchnął błogo, gdy poczuł drobną dłoń na swoim wpół twardym przyrodzeniu, które stwardniało do granic możliwości , kiedy tylko zaczęła nią poruszać. Nie mógł sobie pozwolić na przedwczesne dojście, więc szybko zdarł z niej cienki materiał majtek i objął w pasie unosząc do góry. Obrócił się i ułożył ją na łóżku, pod sobą.
Zanim w nią wszedł, spojrzał w oczy próbując wyczytać z nich pozwolenie. Nie, żeby go potrzebował, chciał jedynie wiedzieć, czy jest już gotowa. Hermiona zamknęła oczy owijając się ramionami wokół jego szyi przygotowana na ból.
- Weasley musiał być kiepskim partnerem, skoro nie oddałaś mu swojego dziewictwa…
- Skąd pan…?
- Załóżmy, że zgadłem… – Szepnął jej do ucha, gdy ponownie objęła go ramionami.
- Czy mógłby pan wziąć ten fakt pod uwagę?
- A co będę z tego miał?
- Zapewniał pan, że jeśli będę grzeczna, to będzie to najprzyjemniejsza kara, jaką mogę odbywać. Nie chce pan chyba złamać danego słowa, prawda? Może być też tak, że gdy mi się owa kara spodoba, ponownie nazwę pana dupkiem?
- Obawiam się, że zrobi to pani nawet, gdy nie będzie się podobało.
- Cóż, skoro woli pan, bym czyściła kociołki, to mogę w każdej chwili…
- Dobrze, już dobrze…- Mruknął, by chwilę potem wsunąć język do ust gryfonki, zamykając przepływ wszelkich słów pocałunkiem, od którego aż huczało jej w głowie.
* * *
Opadł na jej ciało łapczywie chwytając hausty powietrza. Nigdy nie sądził, że może odczuwać to aż tak intensywnie. Gdy uniósł powieki, napotkał błyszczące, brązowe oczy Hermiony, która teraz wpatrywała się w niego, jakby był jakimś wyjątkowo smakowitym kawałkiem ciasta.
- Nadal głodna? – Wyszeptał.
- Na dziś zdecydowanie mi wystarczy…
- Na dziś? – Uniósł prowokacyjnie jedną brew. - Czyli zamierza pani ponownie odbywać dzisiejszą karę?
- Co? Nie! Nienienie! To znaczy…
- Jeżeli nie spełniłem pani oczekiwań, z pewnością nie usłyszę już więcej żadnych obraźliwych słów z pani ust…
- Nie było tak źle, jak na pierwszy raz...Przynajmniej pan się doskonale bawił.
- JA się dobrze bawiłem? A kto kazał mi nie przestawać, podczas gdy moja kondycja dawała się we znaki? Proszę mi tu nie insynuować, że się pani nie podobało, panno Granger.
- Nie moja wina, że jest pan stary i nie daje rady…- O tak, po tym wszystkim uwielbiała się z nim droczyć.
- Stary? Stary?! Stary, to jest Dumbledore. Za to ty jesteś wymagająca. Merlinie, już nigdy więcej żadnej dziewicy!
- Dupek. – Odgryzła się wciąż chichocząc.
- Sama jesteś dupek.
Posyłając jej przenikliwe spojrzenie zszedł z niej i pochylił się, by podnieść różdżkę. Oczyścił ich oboje z nasienia oraz krwi Hermiony i zaczął się ubierać. Dziewczyna wciąż będąca w lekkim szoku, bezmyślnie zaczęła wciągać na siebie części garderoby, a gdy skończyła, skierowała się małymi krokami do wyjścia. Im szybciej czmychnie, tym lepiej. Cóż, naprawdę się jej podobało. Nie chciała tego jednak przyznać, ani przed sobą, a tym bardziej przed nim. To przecież nie powinno w ogóle się wydarzyć.
Eliksiry już nigdy nie będą takie, jak dawniej…- Pomyślała nieco rozbawiona.
- Nie powinnaś wychodzić w takim stanie. - Odparł spokojnie wyrywając ją z zamyślenia.
- Słucham?
- Lepiej chodź za mną.
Poprowadził ją do łazienki nakazując, by doprowadziła się do porządku. Trwało to wyjątkowo długo, więc zniecierpliwiony bez wahania otworzył z rozmachem drzwi. Zastał ją śpiącą w wannie.
No tak, jest już grubo po północy…
Wyciągnął ją z wody i przeniósł do sypialni, gdzie osuszył zaklęciem nagie ciało, a następnie wlał do ust kilka kropel eliksiru zapobiegającemu ciąży oraz małą dawkę wywaru Bezsennego Snu, którego również sam wypił przed snem. Przykrył ją kołdrą i wyszedł do łazienki, by skorzystać z kąpieli. Powróciwszy do sypialni ułożył się po drugiej stronie łóżka i czekał, aż do drzwi jego świadomości zapuka sen. Zanim jednak przyszedł, zdążył przemyśleć cały ten wieczór…
Ostatnim, co było mu dane pomyśleć, było „Będę miał sporo do tłumaczenia, gdy się obudzi…” wtorek, 23 sierpnia 2011, m.92
Komentarze
2011/08/23 19:40:12
No ja wiedziałam, że to o to mu chodziło :D W sumie to wyręczył Hermionę z tym zakładem xD Aaach... fajne to było... I wcale nie wyszło źle, że nie opisywałaś samego stosunku, jak dla mnie to właśnie ciekawe wyszło z pominięciem tej części.
Jestem teraz bardzo ciekawa, czy Sev faktycznie będzie musiał się jej tłumaczyć ^^ Mam tylko jedno, jedyna ale... Ale jak to przedostatni rozdział?! :( Mam nadzieję, że po tym będzie kolejna miniaturka :D Pozdrawiam, Ines 2011/08/23 19:57:42
Zgodzę się z Ines, też się spodziewałam ;] i bardzo ładnie Ci wyszło. Zastanawia mnie natomiast jak Sev z tego wybrnie, ale tego dowiemy się dopiero, w kolejnej części. I też uważam, że to przykre, że to przedostatni rozdział. Mam więc podobne nadzieje jak Ines. Pozdrawiam i weny.
Nox 2011/08/23 21:09:04
no ej...przerwac w takim momencie? ja chce juz wiedziec jak snape z tego wyjdze no i chce sie dowiedziec jak zareaguja dziewczyny gdy dowiedza sie ze hermiona wygrala zaklad...rozdzial swietny...zycze weny i zapraszam do siebie :)
2011/08/24 11:28:55
Wiedziałam, że to tak sie potoczy! Poszło ci naprawdę dobrze i tak jak dziewczyny ciekawa jestem jak Severus z tego wybrnie. Czekam z niecierpliwością na zakończenie i życzę dużo weny!
Gość: kasiol, 193.0.117.11*
2011/08/24 15:13:27
Hermiona wygrała, nie tylko zakład, ale również Severusa jako kochanka. Myślę, że spodobało jej się i Mistrz Eliksirów nie pozbędzie się jej tak szybko. Jestem ciekawa co się będzie działo jak Hermiona się obudzi. No i oczywiście jak Hermiona udowodni swoim koleżankom, że wygrała zakład. A może im nie powie? Już nie mogę się doczekać epilogu. Weny! I zdecydowanie chcę więcej takich symapatycznych opowiadanek :-))
Gość: Chang, 213-238-85-109.adsl.inetia.pl
2012/01/15 13:31:28
Moje gratulacje! Chyba Twój najlepszy rozdział! Czytało mi się go bardzo dobrze. Nie doszukałam się żadnych błędów, a jeśli jakieś drobne były, to ich po prostu nie zauważyłam. Nie będę mogła zasnąć przez Mistrza Eliksirów ;).
Pozdrawiam i czekam na dalsze opowiadania! |
ciekawe jak to teraz będzie między nimi :)